Hej!
Tu doesyn. Dzisiaj absolutnie losowo do głowy wpadł mi pomysł, żeby wyjść trochę ze swojej strefy komfortu i stworzyć looki, które będą tylko jednokolorowe. Oczywiście mogę korzystać z wielu odcieni jednego koloru, ale nie wiem czy to lepiej...
Nigdy wcześniej nie robiłam takiego looka, nie potrafiłam się nigdy w tym odnaleźć i nie mogłam pozbyć się myśli wewnętrznych, które mówiły mi "dodaj inny kolor! to w ogóle do siebie nie pasuje!".
Jeszcze zanim zacznę, to pragnę zaznaczyć, że Roberta od czasu do czasu bardzo często serwuje jednokolorowe looki na swoim profilu i zawsze byłam pod wrażeniem, że te odcienie nie gryzą się ze sobą aż tak i że wygląda to... po prostu dobrze.
Tu przykłady kilku takich:
No to teraz pora na mnie...
Czerwony
Wspomogłam się trochę moimi ubraniami z szafy, a konkretnie tymi:
No i musicie wybaczyć mi to, że na obręczy na głowie jest biały kolor... ale dodatek ten wycofali już ze sklepu, a ja miałam go tylko w takiej wersji kolorystycznej.Pomarańczowy
Udało mi się zrobić look, który niesamowicie mi się podoba. Jest on tak absolutnie chaotyczny przez te wszystkie dodatki w podobnych kolorach, że w sumie trochę ciężko odnaleźć się z tym co się w nim w ogóle znajduje, ale to, co dzieje się na głowie (zwłaszcza ten welon) tworzy teki efekt, że mam ochotę go kupić i nosić. Jak wyposażę się w vipa i diamenty to pewnie go kupię, może ewentualnie wymienię buty, bo mam mieszane uczucia co do tych... bardzo je lubię za ten efekt ombre, ale chyba inne nadałyby się tutaj jednak lepiej. Jeśli miałabym go ocenić w stali jak poprzedni, to dałabym 8/10.
Oczywiście tym razem również wspomogłam się ubraniami z mojej szafy, tym razem takimi:
Z tym, że zmieniłam kolory arm scrunchies, więc są na liście zakupowej poniżej.Żółty
Ten look jest bardzo specyficzny, ale podoba mi się. W sumie nie miałam na niego pomysłu i kończyła już mi się cierpliwość ciągle klikając na palecie żółty kolor, więc uznałam, że po prostu przeklikam sklep i może akurat coś wpadnie mi do głowy. Ubrania dobrałam do siebie dość randomowo, po prostu klikałam w to co mi się spodobało. Końcowy pomysł na wróżkę wcieliłam w życie dopiero jak zalazłam w sklepie te zbugowane motylki na twarz. Mimo tych chaotycznych poszukiwań - podoba mi się. Mimo wszystko myślę, że gdyby tutaj znajdował się jeszcze jakiś kolor oprócz żółtego, to wyglądałoby to lepiej... nie mogę się przyzwyczaić do jednokolorowych looków nadal i ich tworzenie strasznie męczy mnie psychicznie. Moja ocenka to 7/10, ciągle czegoś mi tu brakuje.Oczywiście skorzystałam z kilku ubrań z szafy:
I tutaj wybaczcie mi, ale nie zrobiłam skrina rzeczy użytych, bo wywaliło mi gre......
Zielony
Ten look oczywiście nie jest moim faworytem. Mam wrażenie, że tutaj największą robotę robi twarz i szara, chłodna skóra, która idealnie pasuje do tego odcienia włosów. Podoba mi się też połączenie tej sukienki w nowego motywu (a pisałam ostatnio, że nigdy jej nie użyjęXD, a tu już użyta przy pierwszej lepiej okazji, widzicie co wyzwanie jednokolorowe robi z człowiekiem... łapie się wszystkiego co popadnie) z tym naszyjnikiem! Tak idealnie wypełnia te wystające cyce. Trochę sylwestrowy, a trochę potworkowy look. Straszny misz-masz mi wyszedł, który nie ma żadnego tematu przewodniego... nie umiem zrobić tematu przewodniego jeśli cały look zlewa mi się z jeden kolor... moja ocena tutaj to 5,5/10, chyba podoba mi się ze wszystkich najmniej. No i moja moviestarka stoi jakby miała kołka w dupie.
Bazą do tego looka były niektóre dodatki z tego, który akurat miałam na sobie założony:
Użyte rzeczy:
Niebieski
Ten look podoba mi się chyba bardziej niż poprzednie, ale nadal nie ma tutaj... tego czegoś. Nie ma tego czegoś, bo te odcienie po prostu do siebie nie pasują!!!!! Mam wrażenie, że góra (od pasa w górę) jest wymaxowana i wygląda jakby była z innego (tego lepszego) świata niż dół. Nie wiedziałam jak ograć tę sukienkę, co do niej dać, co na nogi, bo jakoś za mało tego było w porównaniu do góry. Jakbym miała ocenić to dałabym chyba 7,5 bo podoba mi się bardziej niż żółty, ale mniej niż pomarańczowy. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to jest trudne wyzwanie. Noo, pod warunkiem, że nie jesteście Robertą.
Tym razem też nie użyłam rzeczy z szafy, zainspirowałam się lookiem Miseia, którego akurat zauważyłam w zakładce "nowe" i postanowiłam podkraść włosy, kapelusz i sukienkę.
A tutaj użyte rzeczy, kliknijcie sobie jeśli chcecie powiększyć:Granatowy
Po tym, jak już zaczęłam mieć dość tworzenia damskich looków wpadłam na świetny pomysł - stworzę męski! Ostatnio czasami zdarzy mi się tutaj wspomnieć o tym, że próbuję małymi kroczkami nauczyć się tworzyć looki męskie i często doesynka ubieram w ubrania do podsumowania motywu, ale w sumie nic lepszego mi z tego nie wychodzi. Wiecie ile zajęło mi robienie tego looka? 2 godziny XD Ja nie wiem co ja robiłam tyle czasu, ale samo to, że jest to męska postać i męski sklep... jest chyba już wytłumaczeniem tego, czemu tak długo przy tym siedziałam. No i te przeklęte kolory... to że jest to kolor święty 0000ff to niewiele zmienia. Męski sklep ma absolutnie okropne koszulki, dwa razy przeleciałam cały dział "koszulki i topy" i skończyło się tak jak widzicie powyżej - bez ubrań, z gołą klatą. Czy wygląda to źle? Myślę, że wręcz przeciwnie. Ma to jakiś urok, bo nasrałam dużo dodatków.Szczerze mówiąc to chyba mój ulubiony look ze wszystkich które były do tej pory. Nie dlatego, że jest najładniejszy. Głównie dlatego, że po raz pierwszy udało mi się zrobić jakiś look na męskiej postaci który można uznać, że dobrze wygląda i jest ciekawy. Gdybym miała mu dać ocenę w porównaniu do poprzedników, to dałabym może 7/10. Więcej nie jestem w stanie dać, bo widziałam looki sickrocka na męskiej moviestarce i to się przy nim chowa.
Użyte rzeczy:
Fioletowy
Po zrobieniu męskiego looka powróciłam do damskiej postaci. Czas robienia tego looka to jakieś 15 minut, co przyznajcie - jest niesamowitym wynikiem w porównaniu do tego ile męczyłam się z poprzednim. Największą robotę tutaj robi oczywiście ta przepiękna sukienka, w końcu udało mi się ją jakoś wystylizować!!! Mimo, że jest tu aż 12 rzeczy, to w porównaniu do poprzednich stylówek nie wydaje się on AŻ TAK chaotyczny. Powiedziałabym wręcz, że czegoś mi na nim miejscami brakuje. Na przykład na dekolcie nie mogłam dać żadnego naszyjnika czy łańcucha, bo ściągał mi pająki... tatuażu też nie mogłam dać, bo ściągał mi ten półprzezroczysty golf, no i tak już zostało. Urocza jest ta moviestarka i pewnie kupię sobie ten look jak już będzie mnie na niego stać (ale może zmienię kolory). Miłe zaskoczenie po tym, co przechodziłam przy poprzednich kolorach.Użyte rzeczy:
No i to już na tyle w tym wpisie. Dziękuję wam, że przeczytaliście moje starania i towarzyszyliście mi podczas moich upadków psychicznych. Robiłam ten wpis aż 3 dni, bo nie mogłam zebrać w sobie tyle sił, żeby dokończyć to na raz i musiałam... odpocząć.
Nie mam pojęcia jak Roberta to robi, że każdy jej look jednokolorowy (nawet ludzik z delmy!) wyglądają tak dobrze. Zawsze byłam pod wrażeniem kiedy widziałam taki look w jej wykonaniu, ale teraz to już nie mam słów... tak mnie wymęczyło to wyzwanie, że nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek wezmę się za robienie jednokolorowych looków. Czuję się, jakby wyssano ze mnie 10 lat życia, a mimo to i tak nie jestem zadowolona z większości tych looków.
Do zobaczenia w kolejnym wpisie, zdecydowanie nie lookowym...
A tu na pożegnanie łapcie wyżej wspomnianą Robertę i jej cosplay ludzika z delmy:
































