SERWER DLA CZYTELNIKÓW!

SERWER DLA CZYTELNIKÓW!
Założyłyśmy serwer discord dla czytelników, więc jeśli chcecie nas poznać bliżej, popisać o pierdołach i być na bieżąco ze wszystkim, to serdecznie zapraszamy!! *kliknij w losową moviestarkę powyżej, aby otrzymać zaproszenie na serwer*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moviestar jako aesthetic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moviestar jako aesthetic. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2025

Moviestar jako aesthetic ~ 13

Hej!

Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie (który pojawił się tutaj dwie godziny temu), częstuję was właśnie kolejną częścią moviestar jako aesthetic. Link do poprzedniej części tu: część poprzednia :3, bo jeśli dawałam wam znać, że dodam was do tej serii, to możecie znajdować się albo w tym wpisie, albo właśnie w tym poprzednim. 

Jeśli trafiliście tu przypadkiem i nie wiecie o co chodzi, to na podstawie looka i vibeu postaci wymyślam sobie jakieś głupoty i tworzę jej kolaż zdjęć, którego rok temu (chyba już ponad rok) nazwałam estetyką i teraz trochę się tego wstydzę, ale trudno! 

Tak więc jazda do czytania, jeśli chcecie być w kolejnej części to do mnie napiszcie. (ciągle to piszę a i tak nikt nie jest chętny, taki los bloggeruw...) 

Malinasia

Akurat tak się złożyło, że skrinka zrobiłam jak Malinasia miała na sobie nowo zakupiony pakiet, ale cieszę się z tego, bo uwielbiam jej looki w takim właśnie stylu. Głownie chodzi mi o te różowe włosy, elegancję z nutką słodyczy i kiedy kolorem przewodnim jest odcień bardzo blisko leżący obok koloru gęstej krwi, która ma w sobie niską zawartość tlenu. Przyznam też, że ten styl takiej 'femme fatale' i odjechanych, eleganckich sukni czy pereł i drogich perfum bardzo pasuje mi też personalnie do Malinasi. Sama nie wiem czemu, bo w sumie niewiele ona ma wspólnego z takim stylem ubioru i bycia, ale myślę, że gdyby akurat w jej życiu złożyło się tak, że stałaby się taką osobą, to świetnie by się w tym odnalazła. 

Jej moviestarka natomiast wygląda jak jakaś królowa czerwonych krwinek. Jak arystokracja, która zajmuje się tylko piciem wina, ładnym reprezentowaniem się i okazjonalnymi, zleconymi morderstwami. Ale to ich sekret rodzinny, więc nikomu nie mówcie. Pasujące do tego opisu zdjęcia dodałam, ale udało mi się również przemycić maliny! Hehe bo wiecie, Malinasia i maliny. Jakbym miała podsumować moją wizję jej moviestarki, to napisałabym... świat jest zły, świat jest zepsuty, ale nic innego nam nie pozostało poza ładnym wyglądaniem. 

KonczytaWurst?

Chyba nikogo nie zdziwię, jeśli powiem, że moim tematem wyjściowym był klimat wróżkowy. Już kilka razy miałam okazję w tej serii robić coś około-wróżkowego (i w tym wpisie jeszcze raz to się pojawi w przypadku ariel!), ale to chyba pierwszy raz, kiedy ten vibe postaci wróżkowej jest taki... czysty? nieskazitelny, delikatny, tak jak ma to miejsce tutaj. 

Moviestarka Konczyty kojarzy mi się z takim typem wróżki, która nie ma jakichś niecnych zamiarów i szemranej przeszłości, którą musi ukrywać. Nie jest to z pewnością postać zła, która tylko na pierwszy rzut oka wygląda na miłą i serdeczną. Ona po prostu taka jest. Jest niesamowitą miłośniczką natury i zwierząt, żyje bardziej w tej strefie 'materialnej' niż metafizycznej (jeśli wiecie o co mi chodzi). Jakbym miała sobie wyobrazić gdzie mogę ją spotkać, to z pewnością gdzieś we wiosnę, w lasach, w których na każdym kroku rosną jakieś kwiaty. O! Albo na polu pełnym krokusów... Ewentualnie gdzieś wśród łabędzi, w jeziorze tak czystym, że woda wygląda jak szkło. Do głowy przychodzi mi też historia jej przeszłości, że dawno temu była zwykłym człowiekiem i z czasem mianowano ją na wróżkę, bo wpadła w oko przywódczyni, ale chyba lepiej żebym nie odfruwała aż tak daleko... Podsumowując - gdybyście spojrzeli w jej duszę, to zobaczylibyście tylko kryształy tak czyste, że można przez nie spojrzeć na wylot oraz błękitny, perłowy pył. 

KolorowaPl .

Postać wasi kojarzy mi się totalnie ze stylem 'uroczej dziewczynki' z lat 2012-15. Mogłabym wręcz tę tematykę naciągnąć też na niesamowicie nostalgiczne czasy naszego dzieciństwa, czyli pet shopy, barbie na kasetach, zestawy kosmetyków dla dzieci, hannah montana i tego typu rzeczy. Myślę, że nasuwa mi się to głównie za sprawą doboru ubrań i stylu w jakim jej moviestarka nosi się na co dzień, czyli ten niesamowicie nostalgiczny klimat wczesnych lat msp. W dodatku ten przeuroczy różowy kolor! Dosłownie to jest przepis na odblokowanie wszystkich wspomnień z wczesnego dzieciństwa, kiedy jeszcze LUBIŁYŚMY kolor różowy, zanim w naszej głowie zaczął być utożsamiany z kobiecą dziecinnością i rolami płciowymi, a był po prostu... kolorem. Jak widzę ten look, to w mojej głowie odpala się wizja wspomnienia, w którym kradnę mamie kosmetyki i nieudolnie maluję się przed lustrem udając, że prowadzę program makijażowy. 

I to też starałam się uwzględnić tymi zdjęciami dodanymi przeze mnie powyżej. Trochę takiej niewinności, słodyczy, ale głównie klimat tych lat dzieciństwa, kiedy wszystko było różowe i kiedy nie mogliśmy doczekać się aż o godzinie 14:30 w końcu mama zrobi nam obiad na plastikowym talerzyku, a w telewizji poleci Hannah Montana i będziemy głośno śpiewać czołówkę. O! Wiecie jakie jeszcze wspomnienie przywołał we mnie ten look? Tych starych pamiętników na blokadę, kiedy musieliśmy na głos wypowiedzieć jakieś hasło, żeby się otworzył. 

End of praeterita


Zabawnie się trafiło akurat, że zarówno Konczyta jak i Eliza mają te same kolory i prawie identyczny odcień niebieskiego. Mimo to myślę jednak, że to co zrobiłam tu i tam różni się od siebie już na pierwszy rzut oka. Bo tutaj absolutnie nie mamy nieskazitelnej duszy wróżki, tylko... no właśnie, kogo?

Ta postać kojarzy mi się z jakąś pozaziemską istotą, która wcale nie jest tak przyjemna i niewinna na jaką może wyglądać. Wygląda jakby miała zszyte usta i sporo blizn na nogach, które przybierają po zagojeniu kolor niebieski. Z pewnością jej krew również jest błękitna. Kiedy na nią patrzę, to mam wrażenie że wiele lat temu miała jakąś bardzo ważną rolę, być może i w naturze, o czym mogą świadczyć ogromne ilości kwiatków. Z czasem jednak wyszły na jaw jej brudy, przekręty i to, że tak naprawdę nienawidziła ludzi, z którymi miała częstą styczność, więc dla zabawy... torturowała ich. Ale nie tak brutalnie, nie nie, bardziej wyobrażam sobie ją w roli jakiejś postaci odcinającej dopływ wody ze świeżego źródła zdatnego do picia, albo zmienianie ułożenia drzew tak, aby głupi człowiek chcący się wydostać stracił resztki cierpliwości i kręcił się w kółko. Może to trochę brutalna wizja, ale pasuje mi do tej postaci jak nic innego, serio. Finalnie jednak po tych wydarzeniach zaprzestała tych działań i nawróciła się na dobrą drogę, ale jej czyny raczej nigdy nie zostaną jej wybaczone w pełni. 

Czy ten opis pasuje do osobowości Elizy? Nawet w najmniejszym stopniu absolutnie nie. Ale czy jej moviestarka mogłaby byś postacią w książce fantasy? Oczywiście, że tak. Sama mogłabym nawet napisać jej historię po dłuższym zastanowieniu się. 

Cole z Ninjago16

No i to jest właśnie ta druga wróżka, o której wspominałam przy okazji opisu Konczyty. PONOWNIE ten look również przemawia do mnie samą dobrocią serca i brakiem jakiejkolwiek skazy, więc w tym kierunku postanowiłam pójść. Nie jestem w stanie przypisać żadnego negatywnego wydarzenia tej moviestarce. Ona po prostu jest aż do bólu idealna. Ze względu na swoje wielkie, odjechane skrzydła i ogromną ilość wróżkowego pyłu wszędzie gdzie się tylko da, z pewnością w hierarchii wróżkowego uniwersum jest na jednym z wyższych szczebli. Nie zdziwiłabym się, gdyby jej rolą było zarządzanie całą krainą czy inne tego typu ważne funkcje. 

Zazwyczaj postacie na takich stanowiskach mają jakieś brudy za sobą, ale ta akurat nie. To ta przemiła ostoja normalności, która zawsze służy pomocą kiedy cały świat jest przeciwko nam. Mimo, że na pierwszy rzut oka wygląda jak dominująca sucz, której głównym celem jest po prostu wyglądać ładnie i pachnieć, to nie ma z tym opisem nic wspólnego. Mam nadzieję, że właśnie to udało mi się uwzględnić w tym kolażu zdjęciowym... Te fioletowe włosy kojarzą mi się trochę z drugą stroną osobowości postaci, ale mam wrażenie, że na pewnym etapie swojego życia podpisała ona jakiś cyrograf wyzbycia się wszelkiego zła i tak teraz sobie właśnie żyje. 

Tak sobie jeszcze teraz myślę, że w sumie wszystkie te trzy moviestarki (ta, konczyta i end of praeterita) mogłoby nawet żyć w tym samym uniwersum. Z pewnością byłoby to ciekawe. 

Annellia

Widzę, że ta część moviestarek jako aesthetic to zdecydowanie bardziej mistyczne postacie niż ludzkie kreatury, więc tutaj dla odmiany mam coś przyziemnego. Postać Annellii w pierwszym momencie skojarzyła mi się ze studentką ASP. Ogromne pokłady kreatywności i artyzmu można zobaczyć u niej już na pierwszy rzut oka. Stąd też na zdjęciu powyżej dodałam tak wiele zdjęć wszelkiego rodzaju sztuki, która kojarzy mi się z nią i myślę, że mogłaby właśnie coś takiego tworzyć. 

Jestem w stanie się założyć, że dobór jej ubrań i kolorystyki to coś, na co codziennie rano poświęca 2 godziny swojego życia. Nie zdziwiłabym się też, gdyby wybierała kolory w zależności od nastroju, który aktualnie posiada. Nieszablonowa, niesamowicie nieprzewidywalna i najprawdopodobniej będzie to najciekawsza osoba, którą poznacie na tych dobijających was studiach. To taki typ osoby, który wraz ze swoją obecnością wnosi rażące promienie słońca do pomieszczenia, a wy zapominacie jakie problemy mieliście kilka minut temu. Oprócz tego też pasuje mi do niej totalna spontaniczność - na zasadzie, że jak w tym momencie zaproponujecie jej wyjazd autostopem do Chin i wyścig kto pierwszy wróci, to zanim skończylibyście mówić, ona już byłaby w Chinach. Totalnie to w niej widzę... Ona po prostu odkryła sens życia, ale nikomu nie chce zdradzić tego sekretu.

No i to na tyle w tym wpisie! Mam nadzieję, że nie przebodźcowałam was ilością słów i opisów, które w tych dwóch wpisach zamieściłam. Sama się nie spodziewałam, że aż tak wiele z siebie wyduszę, bo zamiast tworzyć osobowość nieistniejącej postaci z gry, muszę pisać pracę licencjacką......... ale kto by się przejmował, jestem jak moviestarka Annellia i robię to co daje mi szczęście, bo po co mam się zamartwiać jakimiś obowiązkami, meh. 

A tak serio już to dzięki, że to przeczytaliście, bo wpisy z tej serii to zawsze takie obszerne biadolenie z mojej strony. 

Do zobaczenia za kilka dni, miłego dnia i papa!

Moviestar jako aesthetic ~ 12


Hej!!

Tu doesyn. Nie wierzę, że ta seria doczekała się aż 12 części i uwaga... za kilka godzin pojawi się również część 13. Potraktujcie to jako rekompensata tego, że przez 5 dni nie dodawałam żadnego wpisu, a miały być co drugi dzień XD 

Ale drugą część głównie robię dlatego, że 12 moviestarek to zdecydowanie zaaaa dużooo w jednym wpisie, a sporo osób chętnych z naszego blogowego serwera się zgłosiło, więc nie mogę was tak zostawić na pastwę losu... kilka osób podpytałam, żeby zebrać te tradycyjne 6 osób na wpis jak to mam w zwyczaju robić w tej serii i oto jestem. Jeśli chcecie zobaczyć inne wpisy z tej serii, to nie będę wam ich podlinkowywać jeden po drugim, bo jest ich za dużo. Sprawdźcie sobie w zakładce "looki i twarze - spis treści" - tam są wszystkie chronologicznie wypisane. A my zacznijmy, bo czeka was jeszcze dzisiaj dużo czytania. 

Jeszcze zanim zacznę, to pragnę zaznaczyć, że kolejność moviestarek jest alfabetyczna, ale od tyłu. Tak więc w drugiej części będą ci, których nicki są alfabetycznie na początku. 

ZarowaZarowa

Moviestarka żarówy to było dla mnie ciekawe wyzwanie. Wahałam się w którym kierunku tutaj w ogóle pójść, bo postać wygląda jednocześnie przeuroczo, dziewczęco i słodko oraz ciężko, wręcz bym powiedziała, że zahacza mi to o styl grunge. Tak więc w tym kolażu zdjęć znalazły się zarówno te bardziej urocze zdjęcia, jak i te grungowe. Finalnie dumna jestem z tego połączenia które udało mi się uzyskać i totalnie widzę tu żarówę. Mimo, że personalnie pasuje raczej bardziej do tych przepięknych, delikatnych zdjęć kwiatów, to postanowiłam zasugerować się tutaj baaardzo moviestarką, która ma... moro gacie, ciężkie buciory, luźne ubrania. 

To co stworzyłam to takie delikatne poplątanie z pomieszaniem, bo kto to widział! Jednocześnie ponure, mroczne klimaty połączone z... motylkami, łabędziami i różową sukieneczką. No ale dosłownie to jest vibe, jaki czuję od tej postaci. Tak, jakby ubierała się "na odwal", pokazując swoją silną osobowość i to, że nic nie jest w stanie jej złamać, ale z drugiej strony - gdzieś tam pod tymi butami ważącymi 10 kg kryje się jej delikatność i mnóstwo słodyczy, co widać po jej usposobieniu i delikatnej, pełnej miłości twarzy. Może trochę poleciałam z interpretacją, ale to pierwszy raz kiedy w jakiejś moviestarce widzę takie dwa skrajne stany i baardzo przyjemnie dobierało mi się zdjęcia do tej wizji, która powstała w mojej głowie. 

Sickrock

Szczerze... mega mocne. Jak to zobaczyłam to się załamałam, bo ten look to cosplay... oryginalna postać widoczna obok jego profilu... Ale żeby nie iść aż tak na łatwiznę, to strasznie nie chciałam dać tutaj 100% nawiązanie tylko do Gorillaz. Uznałam, że lepiej stworzyć sickrockowi i jego półnagiej postaci osobną historię i udawać, że to wcale nie jest cosplay! Udajmy więc, że to bardzo specyficzny look samotnie egzystujący. 

No i takim właśnie oto sposobem stworzyłam nieistniejącą osobowość jego postaci - wygląda mi on na jakiegoś emerytowanego sierżanta/wojskowego, który doświadczył w życiu tak dużo syfu, że po prostu stracił poczytalność. Rodzina stara się go zapisać na terapię, ale w sumie to on nawet nie chce współpracować, bo twierdzi, że to tylko kryzys wieku średniego i bieganie w gaciach po ulicy to przecież jego wolny wybór i wola ludzka, którą ma każdy z nas! Czemu inni nie biegają w gaciach tylko noszą spodnie? Bo mają zamknięte głowy i są uwikłani w ograniczający nas system władzy i społeczeństwa. Dosłownie to co teraz napisałam to proces myślowy tej postaci, musicie mi uwierzyć na słowo. W związku z tym, że taka historia nasunęła mi się po kilku sekundach wpatrywania się w jego gołą klatę i gacie - ten dobór przeze mnie zdjęć wygląda totalnie losowo. Tak właśnie miało być, mimo wszystko dodałam tam zdjęcia które kojarzą mi się z tym niepoczytalnym dziadem, ale cała jego osobowość to chaos i losowe, nieprzewidywalne zachowania, więc tak to też starałam się przekazać. Myślę, że jako tako udało mi się pokazać zdjęciami niepoczytalność...

Roberta


U Roberty motyw przewodni nasuwa się już sam - cyrk. Nie chciałam jednak iść totalnie w cyrkowe klimaty i dodać same zdjęcia klaunów i masek, bo moja wewnętrzna skłonność do przypisywania nieistniejącym postaciom cechy osobowości nie potrafiłaby się z tym pogodzić. Jak widzicie jest tutaj nieco... chaotycznie. A to dlatego, że postanowiłam dodać również całą masę artystycznych grafik, które totalnie kojarzą mi się z Robertą. Początkowo to miało być poukładane i w takim samym odcieniu czerwonego, a tylko kilka zdjęć miało być kolorowych, ale szczerze mówiąc, to nawet bardziej pasuje mi ten chaotyczny klimat do looka moviestarki. Jak widzę tę postać, to mam wrażenie, że to występowanie w cyrku to jej autentyczne powołanie, a nie tylko sposób na spędzenie czasu wolnego czy zarobek. Mam wręcz wrażenie, że jak skończy ona cyrkowe występy to jej formą spędzenia czasu wolnego jest chodzenie na podwieczorki do parków rozrywki i picie herbatki z istotami pluszako-podobnymi, z którymi rozmawia i się przyjaźni. 

Jeśli chodzi natomiast o te artystyczne plakaty, to już bezpośrednio nawiązanie do Roberty jako osoby, bo o ile w przypadku poprzednich looków miałam problemy żeby połączyć czyjąś osobowość z wykreowaną w mojej głowie historią jej moviestarki, tak tutaj w przypadku Roberty ta różnica nie jest aż tak ogromna. Ta nuta artyzmu i takiej hmm... intrygującej nieoczywistości zawarta w tym looku i dobranych przeze mnie zdjęciach- totalnie pasuje do niej jako osoby.

Ram0ta

Przysięgam, że od razu jak tylko spojrzałam na tę postać, miałam w głowie cały opis jej osobowości. To, że jest fanatykiem lasów, natury i grzybowych klimatów to już pewnie każdy z nas zdążył zauważyć, ale wiecie na kogo wygląda mi ta postać... na jakiegoś badacza ekosystemów. Ale nie taki zwyczajny, nudny naukowiec, który zbiera próbki mchu i je analizuje. On wygląda, jakby sam składał się z pierwiastka natury i analizował jakieś chore rzeczy, które przyziemnym naukowcom się nawet nie śniły. Jestem wręcz w stanie uwierzyć, że gdyby jeszcze bardziej wczuł się w to co robi, to po prostu zrósłby się z roślinnością w jedność, o ile już to nie nastąpiło...

Dodałam wiele zdjęć jakichś kości, bo na 100% kolekcjonuje on tego typu rzeczy, albo analizuje je pod kątem zachodzących mutacji. A widzicie te jego okularki??!! Na pewno mają w sobie szkło powiększające i kiedy się przez nie patrzy, to wyświetlają cały wachlarz informacji o obiekcie, na którym akurat skupiony jest wzrok. Fascynująca postać i myślę, że do prawdziwego Ramoty również pasuje, ale w bardziej przyziemnym klimacie, niż ten który opisałam powyżej. 

oki doki 2468

Świetnie się bawiłam robiąc to, serio. Ta moviestarka to tak ciekawa postać, że początkowo mimo że nawet nie wiedziałam jaką historię jej wymyślić, to po prostu pododawałam zdjęcia, które mi do niej pasują. Historia stworzyła się sama w mojej głowie, bo kiedy teraz patrzę na postać, to nie widzę w niej tylko "neonowo ubranego aliena", tylko... intrygującą postać wyrwaną z Monster High. Daje mi taki vibe jakby była tą postacią, która na pierwszy rzut oka może wydawać się zwyczajna, miła i nieszkodliwa. Taka wiecie - zawsze daje spisać zadanie domowe, ale mimo to w sumie nikt jej nie lubi... nie wiadomo też czemu nikt jej nie lubi, przecież ona nic złego nie zrobiła. 

Inne niegrzeczne potworki z klasy nazywają ją dziwaczką i jest jej trochę przykro, ale w sumie to nie przejmuje się tym jakoś szczególnie, bo wie, że jest super i zna swoją wartość. No i z pewnością tak jest, bo czuć od niej taką energię, że gdyby tylko ktoś odważył się ją bliżej poznać i zaprzyjaźnić, to okazałoby się, że jest ona najciekawszą osobą jaką kiedykolwiek można mieć okazję poznać w życiu. To co mi przychodzi na ten moment do głowy to to, że nie zdziwiłoby mnie gdyby kolekcjonowała w pokoju toksyczne żaby. Te takie wiecie, neonowe ropuchy których nie można dotknąć bo grozi to śmiercią. Albo gdyby w wolnych chwilach chodziła do opuszczonych, zamkniętych parków rozrywki z lat 90; mniej więcej jak te, które znajdują się na niektórych grafikach powyżej. No niesamowita postać. (a propo tych parków rozrywki, to pewnie spotyka się tam na herbatkę z robertą, bo w sumie to jest ich punkt wspólny....)

minty sparkles

Wygląd postaci początkowo bardzo mnie zaskoczył, bo minty ubiera swoją moviestarkę tylko w ubrania ze starego/średniego msp, zachowując przy tym klimat tamtych lat. Oczywiście tutaj też użyte są stare ubrania, klasyki tamtych lat - na przykład ta przepiękna sukienka czy chociażby klinika. To czego się absolutnie nie spodziewałam, to doboru kolorystycznego i tego królewskiego, podniosłego stylu, który wręcz bije od tej postaci na kilometr. Ale wiecie co? Ta moviestarka mimo mojego skojarzenia z królestwem i elegancją, wcale nie bije energią narcyzmu i wredoty - wręcz przeciwnie! Mam wrażenie, że jej ubrania to bardziej przymus nałożony na nią z góry przez jej wysoko usytuowanych rodziców, a ona sama dodaje do tego tylko akcenty, które faktycznie pozwalają jej wyrazić siebie. Tymi akcentami na przykład są crazy kolczyki i maaaasa tatuaży, które przecież do tak oficjalnego outfitu - jak mogłoby się wydawać - średnio pasują, prawda? 

Tak więc w oparciu o ten opis stworzyłam ten kolaż zdjęciowy. To co miał on przekazać, to nałożony z góry dresscode i zasady, którym minty musi się podporządkować, żeby godnie reprezentować swoją rodzinę i nie przynieść im wstydu. A to wszystko owiane mrokiem, tajemnicą, ale z nutką zagubienia i uroku. Totalnie tutaj odleciałam, ale naprawdę ta postać mogłaby dla mnie mieć osobną osobowość i grać główną rolę w jakimś filmie disneya, którego morałem końcowym jest - bądź sobą nawet jak rodzice ci zakazują i narzucają jaka musisz być. Jestem w stanie postawić całe moje pieniądze (10 zł) na to, że jak ona dorośnie to rzuci to królestwo i wyjedzie żyć jako buntowniczka. 

Niby to już koniec, ale tak jak pisałam we wstępie - za kilka godzin wrzucę kolejną część tego wpisu, tak jakby kontynuację. Więc czy warto się z wami żegnać? Noo w sumie jeśli ktoś przeczyta to w przyszłości, to chyba tak. 

Więc miłego dnia, zajrzyjcie do innych wpisów z tej serii i jeśli chcecie być w kolejnej części to napiszcie do mnie;33

Papa!

piątek, 12 września 2025

Moviestar jako aesthetic ~ 11

Hej!!

Tu doesyn. Pewnie niewielu z was w ogóle kojarzy tę serię, bo ostatnia jej część ukazała się na tym blogu... drugiego marca tego roku. Tak więc już pół roku temu! Jeśli udało się już każdemu zapomnieć o co tutaj chodzi, to spieszę z wyjaśnieniem - na podstawie looka i tego jaki moviestarka ma 'vibe' moim zdaniem, dopasowuję moodboard i opisuję dlaczego wygląda to tak a nie inaczej. 

Zresztą, co tam będę tłumaczyć, sami zobaczycie. Przy okazji odsyłam też do poprzednich części, a tych było dość sporo:

Moviestar jako aesthetic ~ część 1, ~ tutaj część 2, ~ część 3, ~ część 4, ~ część 5, ~ część 6, ~ część 7, ~ część 8, ~ część 9, ~ i część 10

Na wstępie przypomnę też, że jeśli chcecie pojawić się w tej serii, bo jeszcze was tu nigdy nie było (lub byliście, ale daaaawno temu), to napiszcie do mnie na msp, discordzie, gdziekolwiek. Dodaję każdego chętnego, więc na pewno pojawicie się w którejś z kolejnych części, a takowe planuję nadal wypuszczać. 

Ricole

Animacja niefortunna, bo trochę ogranicza widoczność kolorów looka, więc postanowiłam dać go również w pełnej okazałości obok. Kolory looka sa takie... ni to wiśniowy, ni to bordowy. Taka przedojrzała malina bym powiedziała - tak więc w tych samych kolorach stworzyłam dla niej tablicę, przepiękny kolor. Mimo tego, że ten kolor mi osobiście kojarzy się z elegancją i 'femme fatale', to moviestarka Ricole absolutnie nie ma dla mnie klimatu niszczycielskiej, krwiopijnej kobiety, która uwodzi i niszczy życia. Bardziej kojarzy mi się z delikatnością, sztuką i spokojem, dlatego więc głównie takie zdjęcia znalazły się powyżej. Ale nie w 100%!

Nie wiem czy udało mi się to zrobić, ale chciałam uzyskać efekt "biją się we mnie dwa wilki" - jeden biały, delikatny o anielskim usposobieniu, a drugi - kobiecy, stanowczy, lecz mimo wszystko z pewną dozą "słodyczy". Te dwa wilki, to dokładnie to, jak widzę tę moviestarkę. Z jednej strony - zapewne najmilsza i najserdeczniejsza osoba jaką poznacie w swoim życiu, a z drugiej - ma stanowczy i uparty charakter. 

ATPaza

Zazwyczaj w tej serii miałam okazję dodawać zwariowane, wielokolorowe looki, które wędrowały bardziej w stronę maksymalizmu niż minimalizmu. Wiecie - tona dodatków, nierealistyczne elementy w stylu grzybów czy potworów. ATPaza to jednak minimalistyczna i przyziemna moviestarka, która jest dla mnie bardzo miłą odskoczną od tego wszystkiego. Jej postać wygląda po prostu jak osoba, która faktycznie żyje i istnieje na tym świecie. W tej całej prostocie widać jednak tonę elegancji i to jest coś, co urzekło mnie najbardziej. 

Większość zdjęć wybranych przeze mnie nawiązuje do francuskiej elegancji, clean girl i romantyzmu, bo jestem przekonana, że gdyby moviestar o imieniu ATPaza miała powiedzieć coś o sobie, to przemówiłaby do mnie w języku francuskim z bagietką i bukietem kwiatów w ręce. Kojarzy mi się z taką dobrą przyjaciółką, która zawsze wie jak pocieszyć i co doradzić. W wolnym czasie zamiast chodzić na kluby, to idzie ze starym analogiem do galerii sztuki na nową wystawę, a później siada w kawiarni z książką i planuje swoją morning routine na następny poranek. Dokładnie tak ją widzę, więc poszłam w taki właśnie klimat wybierając te wszystkie zdjęcia. 

AFR0DYTA-

Cały ten look kojarzy mi się z jakąś boginią słońca, która dawniej była dobrą i pomocną istotą, ale negatywne wydarzenia wpłynęły na jej przemianę w złowrogą postać. Tak więc teraz sobie żyje gdzieś tam w oddali, nieosiągalna dla zwykłego śmiertelnika i od czasu do czasu zrobi jakiś syf w ramach zemsty i tęsknoty za utraconą pozycją. 

Może trochę odpłynęłam z tą interpretacją, zaraz książkę napiszę. No ale taka właśnie jest ta moviestarka! Ten look jest po prostu tak przepiękny, że fabuła postaci nasuwa mi się sama do głowy. W związku z tą fabułą stworzyłam więc całą tę tablicę. Jakieś skrzydła, maski, miecze - odbiór miał być nieco metafizyczny, wręcz boski i w tym wszystkim, aby było widać konflikt i cierpienie. Czy mi się udało? Nie mam pojęcia, ale z pewnością w tej moviestarce (mimo złotych kolorów) można łatwo dostrzec ten mrok.

Neliama

Mimo dość prostego looka na pierwszy rzut oka, bo jest on jednokolorowy, z naturalnym odcieniem włosów, to miałam spory problem. Głównym problemem było to, że większość zdjęć w kolorze liliowym jakie znalazłam w internecie, były w klimatach delikatnych, uroczych, wręcz infantylnych. Druga połowa natomiast to kwiaty, kryształy, magia. Tyle, że moviestarka ta kompletnie nie kojarzy mi się ani z jedną stroną, ani z drugą. Tak więc trochę się musiałam naszukać i wysilić, żeby klimat oddawał 'vibe' postaci który od niej czuję, a mimo to - zachowana była kolorystyka. 

Skoro nie kojarzą mi się wyżej wymienione cechy z lookiem Neliamy, to z czym ona mi się kojarzy? No więc - kiedy patrzę na postać, to mimo delikatnego koloru, to widzę w niej... tonę elegancji i kompletne przeciwieństwo 'niewinnej, delikatnej kobiety'. Z pewnością gdyby miała charakter, to byłaby ALBO wredną suczą, która jest miła tylko dla najbliższego grona, ALBO ekstremalną ekstrawertyczną, która chodzi po klubach i korzysta z życia jak tylko się da. Trochę czuję od niej, że na pierwszy rzut ona może wydawać się niepozorna, ale ma dość szalony i trudny charakter. Ale nie wiem skąd te spostrzeżenia, naprawdę. 

KoaIa
(nick przez i)

Ta moviestarka kojarzy mi się z jakąś istotą, która mimo, że naśladuje człowieka i wygląda tak, to zdecydowanie nim nie jest. Ubzdurałam sobie w głowie, że to jakiś stwór, który udaje kobietę, aby... no właśnie, aby co? Ze względu na skąpy ubiór - pierwsze co przyszło mi do głowy, że uwodzi mężczyzn, aby osiągać jakieś swoje osobiste cele i zaspokajać potrzeby. Bo kiedy na nią spojrzymy, to widzimy, że niby wszystko gra, no człowiek jak się patrzy. Ale jednak coś jest nie tak... jakieś macki na głowie, trupio szara skóra. 

Tak więc to, jakie zdjęcia dobrałam (poza kolorystyką looka) nawiązują do właśnie tej postaci, która pod osłoną dnia zamienia się w stuprocentową kobietę, a kiedy mija więcej czasu, to powoli zaczyna wracać do swojej prawdziwej, nikomu nieznanej formy potwora.

KINGAMMA

Ze względu na look tutaj nie miałam opcji poszaleć z kolorami, ale to nawet lepiej! Uwielbiam robić czarno-białe tablice, bo wtedy mogę w pełni skupić się na zdjęciach i klimacie, który czuję od postaci, zamiast poszukiwać zdjęcia w pasującym kolorze. Kingamma mimo dość mrocznego usposobienia ma obok siebie przesłodkiego, różowego króliczka i przeuroczą animację, więc mimo braku użycia różu postanowiłam uwzględnić ten 'słodki' klimat. Stąd pojawiło się kilka kokardek, króliczków, pluszaków. Wydaje mi się, że gdyby ta moviestarka istniała naprawdę i gdybyśmy weszli do jej pokoju, to wbrew pozorom wcale nie miałaby na ścianach plakatów zespołów metalowych, tylko aniołki i zwierzątka, a na łóżku moglibyśmy znaleźć 10 pluszaków, z którymi nadal śpi, bo je uwielbia. 

Bardzo podoba mi się to przełamanie szarych zdjęć takim dziewczęcym, delikatnym klimatem, bo właśnie to jest to co dostrzegam w tej postaci. Byłabym w stanie też zgadywać, że jej ulubioną porą roku jest zima, nie mam pojęcia czemu, może to przez te kolory...

To już na tyle w tym wpisie! Mam nadzieję, że tak samo jak ja cieszy was powrót do tej serii po dłuższym czasie. W planach mam jeszcze kolejne wpisy z tej serii, więc jeśli chcecie znaleźć się w kolejnej części, to koniecznie do mnie napiszcie - nikogo nie pomijam, a wręcz przeciwnie - żeby dać wam jeszcze więcej kontentu, to zazwyczaj ja piszę do ludzi graczy z zapytaniem, czy chcieliby wziąć udział w takim wpisie. 

Tak więc żegnam się z wami, cudownego dnia wam życzę.